Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
68 postów 70 komentarzy

Anarchanioł

Anarchanioł - Metakomentarz społeczno-poetycko- humorystyczny !

Niewidzialni

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Gdzie zniknęli ludzie 'S" sprzed 30 lat? Jaki wessał ich wir? Jakie burzany porosły na ich czynach, myślach i ciałach? A może stoją niewidzialni za weneckim lustrem i patrzą na dzisiejszych harcowników wzrokiem twardym i bezlitosnym?

 

                                                             NIEWIDZIALNI

        Kilka dni temu zawitał do Gdańska światowej sławy socjolog francuski Alain Tourain, badacz i przyjaciel " S" sprzed 30 lat. Wiek obecnie lat 86, pełnia formy intelektualnej i fizycznej. Nie o jego wykładzie chcę jednak pisać, choć był on fascynujący i wspaniale otwierający wyobraźnię a przy tym po francusku subtelny, precyzyjny i elegancki w wywodzie.

Spojrzałem bowiem na pełną salę i w tym dużym audytorium zobaczyłem, że nas - ludzi " S"  z tamtych czasów jest tak mało, iż można policzyć  na palcach jednej ręki. Tak mało, że prowadzący spotkanie przywitał w charakterze posłańca z tamtego Powstania Tadeusza Fiszbacha, ówczesnego I sekretarza KW ( sprzyjającego co prawda Sierpniowi, ale w końcu stojącego po tamtej stronie barykady).

Czemu jest tak mało na tej sali? -pytałem sam siebie. Przecież Sierpień robili ludzie mający wówczas lat 25 do 35. Teraz mają od 55 do 65 i powinni być jeszcze w sile wieku, kudy im tam do francuskiego profesora. Po chwili refleksji okiem socjologa skierowanym do wewnątrz dotarło do mnie to, co się z nami stało. Po pierwsze spora część dobrowolnie lub przymusowo wyemigrowała. Ci, co zostali w kraju dzielą się na małą grupkę dopuszczonych przez komunistów do centralnej władzy ( i tylko centralnej, boć to przecież mała grupka) i całą rzeszę odrzuconych.

Ci odrzuceni dzielą się z kolei na wukluczonych nawet w sensie ekonomicznym - żyjący na  nędznych rentach, zasiłkach a czasem wręcz wykolejeni życiowo i takich, którzy przetrwali nieco  lepiej. Stało się tak dlatego, że trwający 8 lat w sensie politycznym stan wojenny uniemożliwił tym ludziom  pracę w zawodzie a czasem pracę jakąkolwiek niezależnie od tego, czy siedzieli, byli w podziemiu czy tylko wyrzucono ich z pracy. Niektórym udało się założyć jakieś mikrofiremki i ci przetrwali ekonomicznie na jakim takim poziomie nawet klasy lekkopółśredniej. Mam szczęście znajdować się w tej grupie.To działo się raczej w dużych miastach. Na prowincji zapadajacej się ekonomicznie w latach 90-tych działaczami pierwszej " S" byli raczej ludzie starsi, bowiem fala Powstania przyszła do  nich później i wybierano nie tyle młodą, rewolucyjną energię co ugruntowany autorytet wśród załóg. Widziałem kiedyś film o tych ludziach, prześladowanych w latach 80-tych a ponieważ nie byli szerzej znani, więc prześladowania te bywały okrutne nawet fizycznie.Po roku 89 zepchnięto ich oczywiście dalej na margines w warunkach dominującej nomenklatury i nie od dziś nad wieloma  ich ciałami po prostu rośnie już trawa.

Wracając do działaczy z dużych miast  to oczywiście pewna ich część w latach 82-88 złamała się i dołączyła do komunistycznego rydwanu. Na przełomie roku 88 i 89, gdy " S" legalizowała się  na nowo, w Komisjach Zakładowych znajdowali się już często ludzie inni, niż w latach 80-81, czasem ci dzielni z TKZ-ów a czasem oportuniści wskakujący na  nowego konia szykującego się do awansów i apanaży. A te awanse rzeczywiście pojawiły się spore, bo zamieniono przedsiębiorstwa w jednoosobowe spółki skarbu państwa i tym samym w miejsce Rad Pracowniczych pojawiły się niebywale wysoko wynagradzane miejsca w zarządach i radach nadzorczych firm.Liderzy Komisji Zakładowych dzielili się tymi miejscami z nomenklaturą i tym samym przestawali należeć do solidarnościowego przesłania.

Utrata pracy w zawodzie trwająca 8 lat ( a w przypadku ludzi walczących z komuną wcześniej - jeszcze przynajmnie kilka lat wstecz dłużej) nie oznaczała, jak wspomniałem w dużych miastach, koniecznie nędzy i bezdomności. Oznaczała jednak z reguły wykluczenie społeczne, odejście od dawnych środowisk, które dawały człowiekowi oparcie. Do tego ludzie " S" nie stworzyli żadnej grupy stowarzyszeniowej, zajmującej się choćby samopomocą. Organizacji kombatanckich jest multum i żadna z nich nie ma siły przebicia, zaś " S" dzisiejsza od samego początku, gdy zaistniała jako zaplecze do kampanii prezydenckiej Wałęsy w 90 roku oraz zrezygnowała z jakiegolwiek wpływu na dziejącą się ważną rzeczywistość, nie ma prawie nic wspólnego z tą dawną ani ideowo ani nawet pod względem organizacyjnej struktury. Od samego początku dystansowała się od ludzi pierwszej "S" z wyjątkiem tych, którzy awansowali do centralnej polityki.

To, co się stało z ludźmi tamtej "S" z lat 80-81 jest kolejnym dobrym wskaźnikiem jakie i czyje jest  Państwo. Porównując z II RP, gdzie Piłsudczycy będący elitą od małego miasteczka do stolicy popierali się wzajemnie na każdym kroku ( czasem aż do przesady)  widzimy jak na dłoni, co się stało. Od roku 1963 do II RP minęlo ok. 60 lat a mimo to pamięć o nich była żywa i nawet na ulicy przechodnie okazywali im szacunek.

Ludziom " S" na koniec poprzedniej kadencji Sejm w ramach przedwyborczej kiełbasy rzucił jakieś pieniężne ochłapy w postaci "odszkodowań". Było to poniżające w dwójnasób. Po pierwsze trzeba się było starać o przyznanie tych kwot w upokarzającej procedurze sądowej, gdzie interesu Skarbu bronił...prokurator a po drugie ludzie ci nie oczekiwali przecież za walkę o wolność pieniędzy. Oczekiwali po prostu możliwości powrotu do pracy w zawodzie lub wręcz pracy jakiejkolwiek, ale o to  nie zadbał nikt. W tej sytuacji jedynym zadoścuczynieniem stały się ordery wręczone przez Prezydenta Kaczyńskiego niektórym z nas, zwykłym szary bojownikom o Polskę.

To wszystko można by było jednak jakoś znieść - pal sześć.  Można by było znieść, gdyby nasze porty huczały od przeładunku, nasze stocznie wirowały kadłubami spuszczanymi na wodę, nasza flota handlowa i wojenna pęczniała z każdym  miesiącem, gdyby, tak jak przed wojną, co kilka minut szedł towarowy pociąg na Wybrzeże. gdyby nie sprzedawano Rosji Lotosu, Francji energetyki i sieci wodnej itd. itp. Gdy jednak tak  nie jest, w sercu pojawia się gniew i dłoń szuka szabli. Pojawia się też głucha wściekłość, bo przecież jest jasne, że gdybyśmy mieli na to jakiś wpływ, do  niczego takiego by nie doszło.

W przestrzeni społecznej jednak nas po prostu nie ma. A przecież większość z nas nadal żyje. Przecież nie wessała nas chmura nicości, matowa szyba zamazanej i fałszowanej historii, którą odebrało nam kilku naszych dawnych kumpli kłaniającyh się teraz sobie samym z najdroższym naszym symbolem wpiętym w butonierkę.

Uciekamy przed oczyma młodych patrzących na nas jak  na dziwolągi. Nasze dzieci czują do nas zaległy  żal, że w dzieciństwie nie mieliśmy dla nich dość czasu a teraz oni już myślą tylko o tym, aby nie być bez pracy a my boimy się, że wyjadą jej szukać za granicę i przestaniemy je widzieć. Nasze wnuki siedzą po uszy przy komputerowych grach odgradzając się przed czymś, czego jeszcze przecież nie doświadczyli czyli radości realu. Nasze żony wytykaja nam, że w młodości zdradzaliśmy je z Ojczyzną. Są też prześmiewcy, którzy wskazując na to, co zmieniło się po komunie na gorsze, szydzą : " No widzicie, a po co Wam to  było?",

Wystarczy jednak, aby zostało nas tylko czterech, jak na wykładzie Alaina Tourain a ruszymy, jak będzie trzeba , do walki niczym filmowi starzy muszkieterowie.   Taka jest nasza natura.

                                            Anarchanioł  - A-Ja-To-Lach

 

 

 

 

 

                                        

 

KOMENTARZE

  • @Anarchanioł
    Ci, którzy nie grali o swoje, a grali o nasze, wymarli, albo stracili siły, albo zrozumieli, że nie wygrają. Bardzo przepraszam, nawet nie doczytałem Twojego tekstu. Pozdrawim.
  • @Anarchanioł
    pyta Pan o tych, których wtedy już oszukano...

    http://jacyl.nowyekran.pl/post/15222,jak-walesa-zdradzil-solidarnosc-marzec-1981-film-3-czesci#comment_115880

    podejrzewam, że zna Pan ten film, ja go widziałem tu pierwszy raz, polecam.
    Pozdrawiam.
  • @Autor
    "Gdzie zniknęli ludzie 'S" sprzed 30 lat?"
    Niektórzy z nich, jak autor tego komentarza, siedzą przed kompem i piszą teksty kierowane do młodszych w nadziei, że coś z przeżytych doświadczeń uda im się przekazać.
    Ale jak znam życie, młodzi zawsze chcą świat organizować od nowa; w miarę upływu czasu zaczynają rozumieć, że tak się nie da, że trzeba uwzględniać doświadczenia starszych pokoleń.
    A co do styropianu, to sypiałem w śpiworze, z którego, np. na rybach, korzystam do dzisiaj.
  • Archaniele...
    Byłam, jestem człowiekiem Solidarności. Tej pierwszej Solidarności. Szarym członkiem, który rozwoził bibułę w pieluszkach dzieci... Cicho, w cieniu "wielkich tego kraju", nie dla siebie, przecież, a dla nas! Nie dla biznesu, a dla DOBRA! Słyszałam dywagacje na temat tego, co to jest DOBRO, ale to w tym kontekście jest marginesem, bo wszystko, co nie jest złem, jest przynajmniej dobrem właśnie. A to, czego doświadczaliśmy wówczas (czy tylko wówczas?) złem było na pewno. Zatem działalność kontrująca to zło, z pewnością dążyła do dobra. A Dobro to nie fanfary obwieszczające wszem i wobec dobre uczynki, a...ewangeliczne: "niech nie wie lewica, co czyni prawica". I tu dochodzę do meritum - altruizm. Bez tego ani rusz, jak chce się zrobić coś dobrego dla innych nie licząc na profity. A takimi ludźmi, nie liczącymi na swoje zyski, korzyści, a na WSPÓLNE DOBRO, Dobro kraju, byliśmy wówczas. Może to teraz brzmi pompatycznie, ale to były motywy ludzi pierwszej Solidarności. A dzisiaj usłyszałam od tegorocznej maturzystki taką oto rzecz: polonistka (LO) z komisji egzaminacyjnej z języka polskiego, zadała pytanie o wartości życiowe abiturientki. Ta, wśród innych, podała altruizm jako jedą z najwyżej cenionych przez siebie. Spotkała się z agresywną kpiną ze strony pedagoga!!! "W dzisiejszych czasach - altruizm?!"... ... ... "Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich ..."
    Tu jest pies pogrzebany!
  • AUTOR
    Wystaczy uważnie przeczytać "Folwark zwierzęcy" Orwella wydany w 1945. To sa nasze losy i nasze miejsce. Zachowania Wałesy, Michnika, Kuronia, Mazowieckiego a teraz Komorowskiego, Tuska czy Niesiołowskiego zniszczyło SOLIDARNOŚĆ. Tak naprawdę 1989 r to kolejna "ustawka" komuchów zorganizowana przez plejadę TW jak Wałesa, Jurczyk, Boni i kolaborantów Mazowiecki, Kuroń czy Geremek dokładnie tak jak w 1956, 1970 . Kolejny raz wykorzystali nas .
  • Jaki byłby świat
    bez nich, którzy walczyli o prawdę, nadstawiali tyłki do pałowania, karki do polewania wodą, wchodzili do internatów jak do rrzygwiazdkowych hoteli?. A to pierwszy raz w Polsce prawo i sprawiedliwosć przegrywa? A po Powstaniach co było, a po "wydarzeniach" grudniowych, czerwcowych i innych? Prawda ma gorzki smak ale gdyby zapytać tych ludzi ,którzy często klepią biedę: czy chciałbyś być jak Urban, Jaruzelski Kiszczak jak pułkownicy SB - opływać we wszystko, mieć na zawołanie sędziów, adwokatów, mnóstwo znajomych w kręgach władzy- jestem pewny: powiedzieliby NIE! I jeszcze to co wszyscy znamy: podali mu wino zaprawione goryczą, ale On nie chciał pić...Po ludzku nie da się wyjaśnić, dlaczego pokolenie Solidarności zostało tak ukarane...dlaczego pokolenia Polaków walczące o wolność są tak poniewierane...
  • @Quest
    Gruba rura! Ewangeliczna. Ja - skromniej, choć chyba niewiele nas różni(?). Sztafeta pokoleń. Teraz, Wy! Chętnie pomogę...
    POzdrawiam.
  • @Nathanel
    Dlatego piszę, że styropianowcy zdradzili.
    Że faktycznie, to były marionetki których zadaniem było przeprowadzić czerwonych do wolności.
    I siebie do koryta.

    Prawdziwi ludzie z Solidarności zniknęli, bo była ich garstka...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031